piątek, 10 lipca 2015

Hiatus

 Niestety z przykrością muszę ogłosić hiatus mojego bloga na czas nieokreślony. Czas i inne aspekty nie pozwalają na regularne umieszczanie czegokolwiek. Jedno jest pewne, wrócę z nowym materiałem, także trzeba cierpliwie czekać :3

niedziela, 21 czerwca 2015

"Why so IndustReal?", czyli mniej kojarzone zespoły Industrial Rockowe/Metalowe, których warto posłuchać part 2

 Witam po przerwie. Niestety czas był mi bardzo nie na rękę przez ostatni tydzień i zamieszczenie czegoś porządnego na blogu było niemożliwe. Czas na drugą część zapomnianych, tudzież mało znanych zespołów Industrial Rockowych/Metalowych. Zapraszam :3

 1.


 Bardzo dużo ludzi nie wie, że Godflesh nie jest jedynym brytyjskim zespołem Industrial Metalowym, który podłożył podwaliny pod brzmienie gatunku. Pitchshifter, właśnie o nich mowa, zaczęli szarpać druty i drzeć mordy w 1989 roku. W tamtym okresie byli mocno undergroundowym zespołem ze względu na wiele kontrowersyjnych politycznych akcentów w swojej muzyce. Przełom nastąpił wraz z wydaniem czwartego albumu studyjnego grupy - "www.pitchshifter.com" z 1998 roku, który do tejże muzyki wmieszał elementy  Breakbeat'u i Drum 'n Bass'u. W porównaniu do innych industrialnych bandów, nie odnieśli znaczącego sukcesu (sprzedając nieco ponad 100 000 płyt w USA), lecz ich wkład w rozwój Industrial Metalu jest bardzo znaczący. Potem wydali jeszcze dwa albumy - Deviant (2000 rok) oraz PSI (2002 rok), lecz po tym zniknęli ze sceny, wciąż (ponoć) istniejąc. Od 2006 roku pojawiają się wzmianki o nowym albumie, jednakże machina do tej pory nie rusza i żadne większe informacje światła dziennego nie ujrzały. Osobiście bardzo liczę na ich powrót.

2. 

Lubisz Rammstein? Pasuje Ci sposób w jaki podchodzą do muzyki industrialnej? Chciałbyś więcej takich zespołów? Ruoska jest najlepszym wyborem dla Ciebie. Przez wielu określani (obok Turmion Katilot) jako fińscy giganci gatunku. Jednak słuch po nich zaginął siedem lat temu i od tamtej pory nie wiadomo co się z nimi dzieje. Są znani, lecz wbrew pozorom mało ludzi ich kojarzy (paradoks na full). Patrik Mennander operuje naprawdę zajebistym głosem, który miejscami przywodzi na myśl sposób śpiewania Till'a Lindemann'a. Potężna elektronika, momentami nieco zalatuje Dance Metalem. Wydali pięc albumów studyjnych, z których szczególnie polecam sprawdzić "Radium", "Amortem" i "Rabies". Na koniec ciekawostka - Największy rozgłos zespół zdobył właśnie za sprawą wokalisty Rammstein'u. Otóż Till wypowiedział się bardzo pozytywnie w jednym wywiadzie o ich singlu "Darmstadt" (z drugiego albumu studyjnego "Riisu" z 2003 roku) i przez to wielu ludzi zwróciło na nich uwagę. Opłaciło się mieć szczęście. Panowie robią naprawdę dobrą muzykę. Przez niektórych są zaliczani do sceny Neue Deutsche Harte (mimo iż śpiewają po fińsku).

3. 

A propo Neue Deutsche Harte. Kolejny do zestawienia wpada założony w 2008 roku Stahlmann. Niech świat się o nich dowie. Panowie mają naprawdę świetny image, grają mega taneczną industrialną rozpierduchę, przeplataną gotyckimi motywami. W Niemczech odnieśli naprawdę wielki sukces, wydając już trzy albumy studyjne. Naprawdę warto ich posłuchać. Jest to jeden z zespołów Industrial Metalowych, który zasługuje moim zdaniem na światową sławę. Ich Rammstein też by mógł wziąć (obok Oberschlesien) na support. Zresztą 28 sierpnia tego roku wychodzi czwarty album studyjny grupy - "CO2". Poza tym Martin Soer to jeden z najlepszych wokali gatunku, bez dwóch zdań :3 Jeśli komuś się spodoba, polecam również posłuchać poboczny projekt wokalisty - Sundenklang. W zeszłym roku wydali debiutancki longplay. Jest to coś lżejszego, zahaczającego o Gothic Rock, trochę Dark Wave i Industrial Rock. Gorąco polecam.

4. 

SYNTH 'N ROLL BITCHES! Jeśli interesują Cię tego typu klimaty, to grzech nie zapoznać się bliżej z muzyką Dope Stars Inc. Panowie mają jedno z najbardziej oryginalnych brzmień ever. Duża inspiracja KMFDM i Front Line Assembly oraz muzyka brzmiąca czysto syntetycznie. A kiedy mówię czysto, to tak, że nawet pedantyczna mama Kowalskiego tego nie pojmie. Punkowa energia, potężna elektronika, dzikość i furia. W tym roku ukazał się piąty album studyjny - "TeraPunk", którego recenzja pojawi się na blogu już niebawem :3 Panowie zresztą remiksowali naprawdę wiele utworów innych industrialnych zespołów, szczególnie polecam obczaić remix "Explode" i "Temple of the Insects" od Deathstars (ten drugi jest robiony przez poboczny projekt wokalisty o nazwie Hacking The Wave.

5. 

Kolejny przedstawiciel sceny Neue Deutsche Harte, który w sumie nie wiadomo czemu do niej należy - chorwacki Omega Lithium. Świetne połączenie Industrial/Dance/Gothic Metalu z żeńskim wokalem, nieco w stylu Evanescence, jednak z większym pazurem. Band wydał do tej pory tylko dwa albumy, jednak są one warte zwrócenia na nie uwagę. Utwór "Stigmata" jest jednym najczęściej wyświetlonych debiutów gatunku na YT. Jeśli kręci kogoś mocne gotyckie podejście do Industrial Metalu - OM jest naprawdę dobrym trafem.


To koniec części drugiej, jednak nie jest to ostatnia partia godnych przesłuchania zespołów Industrial Rockowych/Metalowych. Stay Tuned na kolejną porcję dobrego industrialnego młócenia. Pozdrawiam :3



poniedziałek, 15 czerwca 2015

Plany przyszłościowe o/

 Witam po weekendowej przerwie. Chciałem tylko poinformować, iż w tym tygodniu będzie bez żadnych recenzji. Mam trochę zaległości do nadrobienia względem tego roku. Poza tym czas średnio pozwala mi w tym momencie na napisanie czegoś większego. Jeśli coś znajdzie się w najbliższym czasie, będzie to bardziej luźna dywagacja, także stay tuned. Pozdrawiam :3

czwartek, 11 czerwca 2015

[RECENZJA] Oberschlesien - "II"

 Pamiętam jak kiedyś moja instruktorka od muzyki powiedziała mi (ze względu na to jak zachwycałem się przy niej Rammsteinem), że obecnie w Must Be The Music wojuje sobie zespół, grający Industrial Metal. Mało tego, po śląsku (sic!). Polski język nigdy jakoś mi nie pasował do tego typu klimatów, jednak śląska gwara, to zabrzmiało wtedy nad wyraz interesująco. Jako iż rodzina mojej mamy jest ze Śląska miałem z nią bardzo dużo do czynienia i wiedziałem jak to mniej więcej wygląda (mimo iż sam jej nie używam, aczkolwiek bardzo szanuję). Potem koncert w Jastrzębiu-Zdroju we wrześniu 2013 roku i wtedy wiedziałem jedno - tak, nareszcie Polacy mają porządny, zwalający z nóg i niesamowicie chwytliwy metalowo-industrialny twór. Niedawno Mody i spółka usmażyli drugi album studyjny, na który osobiście bardzo mocno czekałem, tak też wylądował w moich głośnikach z impetem spadającej ze stu metrów metalowej lagi.

 Co zostało nam podane? Przepotężna sieczka, to na pewno. Mieliśmy w tym roku Marilyn Manson, Eisbrecher czy też Dope Stars Inc., którzy wydali bardzo dobre longplaye, jednak ten zaszył mi się w głowie najbardziej z nich wszystkich. Jeśli ktoś słuchał "I", powinien być minimum zadowolony (żeby nie powiedzieć zachwycony) nowymi Oberami. Muzyka wydaje się być bardziej mroczna, mniej taneczna, bardziej nastawiona na czysto industrialne młócenie. Przy "I" nie odczułem tego tak jak tu, mimo iż debiut był bardzo dobry. Świetne kontrasty w utworach. Gdyby wyrzucić z nich tekst i puścić sam instrumental, powiedziałbym że całość nadaje się na concept album. "II" rozpoczyna "Ajza". Utwór wessał mnie powoli, lecz dokładnie. Uwielbiam gdy pierwszy track na albumie nie kumuluje całej energii na raz, tylko powoli z ukrycia pochłania uszy tkanka po tkance. Nie jest tak dynamicznie, lecz bardzo dosadnie. Jak w tle słychać industrialne "dup, dup, dup, dup, dup" to już wiem z czym mam do czynienia. A riff? Ultra potężny. ciężki, Industrial Metal w pełnej krasie. Potem wchodzi nieco lżejszy akcent w postaci utworu "Samotny". Myślałem, że po "Ajzie" dostanę w twarz jeszcze mocniej i szybciej a tutaj miałem wrażenie jakby album mi mówił "Nie tak prędko, ja na spokojnie Cię doprowadzę do eargasmu, a potem polecisz 10 metrów w tył". Swoją drogą genialna kompozycja, troszeczkę zbyt krótka, jednak wciąga jak czarna dziura. "Fojerman" jest trzeci na liście i dziwnym trafem pierwsze co przyszło mi do głowy to "Feuer Frei" Rammsteinu. Nie, ten utwór nie brzmi tak samo, różnice są diametralne, jednak słowo "fojer/feuer" poprzez słuchanie kilkaset razy "Feuer Frei!" utkwiło mi w głowie tak głęboko, że skojarzenie przychodzi samo. Utwór odebrałem jako hołd, złożony strażakom i ich pracy. Pod tym względem perfekcja, ogólnie rzecz biorąc jest minimum bardzo dobrze, jednak imo album ma lepsze kawałki do zaoferowania. "Niechcianych dzieci" na pewno nie uznałbym za niewypał, jednakże jest to dla mnie najsłabsza pozycja albumu. Jest dobrze, lecz w tym momencie poczułem się jakoby album chciał odpocząć od wgryzania się w moje uszy. Z jednej strony jest dynamicznie, z drugiej smutno i ponuro a potem utwór się kończy i pozostaje tylko solidny smak potrawy, zamiast kwintesencji pięciogwiazdkowego dania jakim były poprzednie trzy. Lekki niesmak jednak odszedł bardzo szybko w zapomnienie gdy w głośniki z szybkością odrzutowca wleciał "Orzeł". Patriotyczny akcent, podniosłość, uczuciowość, tęsknota - poprzez tyle uczuć i emocji można by wyrazić to co usłyszałem. Początek nieco Dance Metalowy i porządne niepokojące przejście. Jednak to co urzekło mnie w "Orle" najbardziej to refren. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że najlepszy na całej "dwójce". Panowie z Piekar Śląskich jednak na tym nie poprzestali. Szósty w kolejce stanął "Krzyż". Jeden z najlepszych utworów na albumie bez dwóch zdań. Słuchając całego LP w pewien wieczór nawet moja mama (w ogóle nie słuchająca metalu czy cięższej muzyki w ogóle) zwróciła uwagę na właśnie to, mówiąc że bardzo jej się podoba. Tekst bezapelacyjnie mnie zwalił z nóg. I to charakterystyczne "Mój krzyż!" w tle. Cud, miód i orzeszki. Następnie przyszedł czas na nieco balladowy akcent w postaci "Bożego Gniewu". Tekst, nawiązujący do biblijnego raju i kuszenia Adama i Ewy dodaje tragizmu całej kompozycji. Dla mnie pokazuje również (nawiązując do pochodzenia zespołu i etosu górniczej pracy) jak istotna dla śląskiego górnika jest religijność i jakim kultem obchodzi się ona na kopalnianych ziemiach państwa polskiego. Wielki respekt. Następnie w nieco Ajza-stylu ląduje "To Nie Sen" w wersji nieradiowej. Jeśli ktoś był zaniepokojony lżejszą budową wersji radiowej, tutaj powinien być zadowolony. Bardzo solidnie, standardowo industrialnie, bez wielkiego szału. Po prostu dobry utwór. Nr 9 na albumie jest dla mnie osobiście bardzo wyjątkowy. Otóż, na wspomnianym na początku recenzji koncercie Oberschlesien w Jastrzębiu-Zdroju panowie zagrali "Strach". A ja zamiast pogować patrzyłem na scenę z wybałuszonymi gałkami ocznymi już w momencie dziecięcej wyliczanki (Pałka, zapałka, dwa kije...), a to co usłyszałem potem spowodowało we mnie natychmiastową myśl "Mistrzostwo świata w każdym calu". Ta elektronika siedzi mi w głowie do tej pory. Mogę bezproblemowo powiedzieć iż jest to jeden z najlepszych Industrial Metalowych kawałków jakie słyszałem kiedykolwiek. Smutek ogarnął mnie gdy ta perełka nie pojawiła się na "I", jednak moje modły zostały wysłuchane i na "II" zostałem uraczony tym cudem. "Króla Olch" mieliśmy już okazję usłyszeć wcześniej za sprawą premiery teledysku. Świetne nawiązanie do wiersza Johanna Wolfganga Goethe'go. Śląska gwara dodała tej całej opowieści charakteru aż nadto. Mrok, niepewność i starodawne akcenty. Dla mnie, jeden z najlepszych utworów na albumie. Na zakończenie (nie licząc radiowego "To Nie Sen"), w głośniki wchodzi "Ślonski Pieron". Na początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tekstu "górniczego walczyka" w utworze, jednak gdy przesłucha się całość, staje się to trafnym elementem, użytym w pięknym stylu. Kto by się spodziewał, że coś tak "miękko" brzmiącego będzie tak pasowało do industrialnych klimatów. Radiowe "To Nie Sen" to wersja utworu, którą można odpalić gdy zawozimy swoich dziadków na urodziny ciotki. Nie ma w tym nic gorszącego, co to to nie. Po prost niektórzy starsi ludzie raczej nie czuliby się wygodnie z faktem industrialnego napierdzielania w aucie. A tutaj, śląski jest, jest nieco lżej, bardziej komercyjnie mógłbym nawet powiedzieć. Kiedyś to puszczę moim dziadkom, ciekawe jak zareagują (mam nadzieję że pozytywnie) :)

 Pierwszy album odebrałem poniekąd jako hołd złożony twórczości niemieckiego sekstetu. Nie oznacza to, że nie było oryginalnie. Drugi album pokazał, że panowie z Oberschlesien grają bezdyskusyjnie topowy Industrial Metal. Gdybym był Tillem Lindemannem, po usłyszeniu całości zacząłbym klaskać a potem wziąłbym ich na support na następne tournee Rammsteinu. Po "II" jestem całkowicie przekonany, iż zasługują bardzo na rozgłos na wielką skalę. Zwracam się jednocześnie z uśmiechem politowania dla osób, które uznają ich za kopię R+. Wypracowali sobie własny styl, który wraz z jednym z najbardziej oryginalnych pomysłów, jakim jest śpiewanie w gwarze śląskiej, podaje słuchaczowi coś unikatowego i wyjątkowego. Ze śląskim miałem dużo wspólnego, jednak nigdy się nie spodziewałem, że w takiej formie byłby on tak niesłychanie udany jak to pokazali nasi rodacy z Piekar Śląskich. Mam nadzieję, że kiedyś cały świat dowie się, co to naprawdę jest FEST DUPNIYNCIE!

Ocena: 9/10

środa, 10 czerwca 2015

"Why so IndustReal?", czyli mniej kojarzone zespoły Industrial Rockowe/Metalowe, których warto posłuchać part 1

 Gdyby ktoś się mnie zapytał o najbardziej kojarzone zespoły szarpiące druty Industrial-style, na pewno do mojej głowy przydreptałby taki Rammstein, Rob Zombie, Ministry, Nine Inch Nails, Marilyn Manson czy Fear Factory. Ja wiem, te zespoły są świetne i jednocześnie znane, nie przeczę. Jednakże, jak w każdej muzyce bywa, są także zespoły, które zyskały mniejszy rozgłos, lecz warto zwrócić na nie uwagę. Mogą to być nawet akty, które kiedyś były bardzo znane, lecz teraz zniknęły w odmętach czasu. A więc, czas zacząć mózgoburzę :v

1. 

 Pierwszym zespołem na mojej liście jest amerykański Stabbing Westward. Ich nazwa to czysty spontan, jednakże nawiązujący do historycznej żelaznej kurtyny, dzielącej wschodnią i zachodnią Europę (swoją drogą bardzo oryginalnie). Band został założony w 1985 roku. Solidny, muzycznie bardzo dobry Industrial Rock w Alternative Metalowym sosie ze szczyptą Industrial Metalu - tak mniej więcej można określić "potrawy tych panów". Niestety rozpadli się w 2002 r. na dobre i po wszystkich członkach (prócz wokalisty, który obecnie zajmuje się projektem The Dreaming) wszelki słuch zaginął. Pozostawili jednak po sobie dużo dobrego - 4 świetne longplaye, z czego "Wither Blister Burn & Peel" oraz "Darkest Days" osiągnęły w USA złoto po sprzedaniu ponad 500 000 kopii. Osobiście najbardziej upodobałem sobie właśnie ten drugi oraz debiut pt. "Ungod", który ma jedne z najlepszych tekstów ever moim zdaniem ("You are hunting my reality, Your lies are the only truth that I believe":D). Polecam jednak obadać całą dyskografię, gdyż warto.

2. 

Kiedyś było o nich głośno, Industrial Rockowo/Metalowo-Synthpunkowe in vitro Jay'a Gordona i spółki mocno namieszało pod koniec lat 90-tych, szczególnie za sprawą sukcesu albumu "Candyass" oraz coveru "Blue Monday" od New Order. Panowie zakończyli działalność w 2005 r, lecz 5 lat późnej wrócili nagrywać czwarty album. Co jednak stanęło na przeszkodzie? Nikt nie wie. W pewnym momencie longplay zamienił się z EPkę a EPka w kolejną i do tej pory nie wiadomo co się dzieje. Wiadomo jednak, że swego czasu byli topami muzyki industrialnej, czego przykładem może być chociaż co-headlining Family Values Tour wraz z Korn, Limp Bizkit, Rammstein i System of a Down oraz osiągnięcie statusu platyny przez debiutancki album.

3. 

 Z popiołów Seigmen - norweskich gigantów sceny Alternative Rockowej, w 1999 roku zrodził się Zeromancer. Osobiście jest to jeden z moich ulubionych zespołów Industrial Rock/Metalowych. Nie osiągnęli takiego sukcesu jak powyższe dwa zespoły, lecz warto na nich rzucić okiem, szczególnie iż wraz z nimi w studiu nad pierwszymi albumami maczał palce nie kto inny, jak ojciec chrzestny industrialnego szarpidrucenia - Trent Reznor z Nine Inch Nails. Do tej pory istnieją i do tego pory wydają muzykę, mając na swoim koncie sześć albumów studyjnych. O ile wszystkie są minimum warte uwagi, tak "Clone Your Lover" oraz "Sinners International" to małe mistrzostwa świata. Natomiast drugi album grupy, "Eurotrash", to perełka gatunku, aż dziw bierze, że tak mało ludzi na nich zwraca uwagę. Świetnie zlewające się wokali Alex'a Moklebusta i Kim'a Ljunga dodają miejscami pazura, a nawet pozornej delikatności, która zaraz zamieni się w coś niesłychanie potężnego i groźnego. Pierwszy utwór z "Eurotrash", czyli "Doctor Online" jest jednym z najlepszych przykładów ich kunsztu.

4.

W pierwszej części artykułu, nie mogło zabraknąć industrialnego przedstawiciela sceny Neue Deutsche Harte. Kiedy laik słucha tego zespołu, w 99% pada hasło "totalna zrzynka z Rammsteinu". Może i wyglądają podobnie, może i wcześniej byli ich tribute bandem, lecz są godni tego by ich nazwać unikatowymi (dywagacja na temat postrzegania wszystkich niemieckich zespołów industrialnych jako kopii Rammsteinu będzie w osobnym wpisie). Panowie grają bardzo surowo, aż przypomina mi się stara szkoła wczesnej twórczości Oomph! czy R+, gdzie wszystko brzmiało jak obdarte ze wszystkiego i mechanicznie posklejane dzieło. Debiut niekoniecznie pokazuje siłę na jaką liczy fan takich klimatów, jednak "Propaganda" z 2014 roku jest już bardzo konkretnym tworem, z czego "Weiter!" to jedna z najlepszych industrialnych sieczek jakie kiedykolwiek słyszałem. Warto czasem spojrzeć w głąb niemieckojęzycznych industrialnych szarpidrutów, można znaleźć wiele dobrego, nawet na poziomie tego co zaprezentował Rammstein.

5. 


Jeśli ktoś zna i lubi Turmion Katilot, a nie zna pobocznego projektu wokalisty, jakim jest 2 Times Terror, niech szybko to nadrobi. To co robią nie różni się praktycznie niczym od TK. Dalej jest to super potężny i taneczny Industrial Metal z elementami Eurodance'u (sic!) w fińskim języku.  Co jednak się zmienia to fakt, że jest chyba tylko jeden (max. 2 albumy) Turmionów, które są w stanie konkurować z debiutem (i jak do tej pory jedynym albumem 2TT) "Equals One Sudden Death". Sexy (lel XD) duet (tak, u boku MC Rakka Pee mamy blond dziewczę w klimatach łańcuchów i BDSM) emanuje wielką energią, pokazując taneczno-komediowo-tragiczno-poważny miks, który naprawdę wpada w ucho. Nie mówię, że Turmion Katilot robi słabą muzykę. Wręcz przeciwnie, robią coś naprawdę świetnego, jednak to okazało się prawdopodobnie najlepszym tworem MC Rakka Pee i mam osobiście nadzieję, że nie poprzestaną na tylko jednym albumie. Dla przykładu, oto "Ikavassa Paikassa".


To dopiero pierwsza część, także mam nadzieję, iż poszukujący większej dawki czegoś nowego w temacie nie będą zasmuceni tym, ze na razie podałem tylko pięć zespołów. Industrial Rock/Metal to pokłady świetnej (często mało znanej) muzyki, lecz spójrzmy prawdzie w oczy, z każdą muzyką tak jest. Może Mieczysław w Twoim bloku klatkę obok akurat zakozaczył tworząc Alternative Metalowy riff, który, gdyby ujrzał światło dzienne, pokazałby Faith No More czy Three Days Grace, że nawet fan taniego jabola i brudnych majtek może w tym momencie robić coś, dorównującego ich twórczości. Tyle niewiadomych, tyle nieznanych a to tylko jeden gatunek muzyki, gdzie mamy ich kilkaset z grubym hakiem. Życie jest zbyt krótkie :/




wtorek, 9 czerwca 2015

"Nu Metal jest słaby, a moje skarpetki śmierdzą paliwem rakietowym"

 Ostatnio przechadzając się z psem na dworze nie dała mi spokoju pewna myśl: Dlaczego wielu zatwardziałych fanów Metalu traktuje Nu Metal bardzo sceptycznie? Przecież w latach 90-tych był to oczywisty znak ewolucji tejże sfery muzyki w kolejnym kierunku. Tak jak kiedyś narodził się Thrash, Doom, Death czy Black Metal, tak oto ktoś wpadł na pomysł pójścia w takim kierunku. Nie przeczę, są fani Black Sabbath, Iron Maiden czy Metalliki, którzy przyjmują nowe i decydują bez żadnego spięcia czy podoba im się nowy twór czy też nie. Ja mówię raczej o części odbiorców, która zamknęła się w czasach starej szkoły lat 70-tych i 80-tych, bądź tej, której akurat w słuchawkach dudni "Redeemer of Souls" Judas Priest czy też "The Final Frontier" Iron Maiden, lecz jadą równo po takim "in vitro", bo "to nie Metal", "bo to nawet ciężkie nie jest", "bo słucha tego mainstream" itp. Każdy argument tego typu zostawia mi na twarzy uśmiech politowania. Tak jak powiedziałem wcześniej, można powiedzieć "Korn mi się nie podoba, nie podchodzą mi" lub ogólnie rzecz biorąc "Nu Metal to nie moje klimaty". Lecz co w takim wypadku?

 Nu Metal swoje inspiracje czerpie z wielu nurtów muzycznych. Sporo jest tutaj wzięte z Groove Metalu, trochę z Alternative Metalu. Do tego dochodzi fascynacja Grunge'em, stylistyka Hip-Hopowa i śladowe ilości Industrialu. Naprawdę konkretny mix. Ludzie zaznajomieni z twórczością Korn, Limp Bizkit czy też Linkin Park wiedzą o co chodzi. Rozpatrzmy przedstawione argumenty Nu Metalowego hejtera. Czemu to nie jest Metal? Cały nurt to obszerny crossover, jednakże rdzeń jest oparty na brzmieniu metalowym. Czy jest jakiś zespół, który podpada pod ten argument? Moim zdaniem nie. A tu nagle wyskakuje hejter z "Freak On A Leash" Korn'a (którego tło jest dosyć balladowe) i śmieje się fanom w twarz. Ja wtedy mam w głowie np. "Falling Away From Me" i uśmiecham się do siebie, a to tylko jeden z przykładów. Nie można określać tego typu faktorów, na podstawie jednego przykładu. W końcu, to temat rzeka. Czy w takim razie Limp Bizkit to nie Metal, bo wypuścili cover "Behind Blue Eyes" The Who? Albo wylatuje ktoś z "Castle of Glass" Linkin Park, które rzuciło Nu Metal po wydanym w 2003 roku albumie "Meteora" i potem zaczęło robić Alternative/Electronic Rock, za co przez wielu zostali zjechani z góry na dół, lecz nie o tym mowa. W takim wypadku równie prawdziwy byłby wniosek, że Metallica wypuściła "Nothing Else Matters", z czego wynika, ze nigdy nie grali Thrash Metalu. Głupota kompletna. Podobny śmiech jest przy argumencie nr 2, który głosi, iż Nu Metal nie jest ciężki. Ja nie wiem czy autor takiego stwierdzenia ma uszy w innym wymiarze albo pali coś innego niż papierosy, lecz jeśli nie, ja to odbieram jako czystą złośliwość. Wrzućmy np. "Loco" Coal Chamber a potem włączmy takie "Phantom Of The Opera" Iron Maiden. Obydwa utwory są metalowe, lecz ten drugi nie brzmi tak ciężko, jednakże jest to Heavy Metal i nikt nie szufladkuje go inaczej. Najczystsza złośliwość lub nietolerancja .-. A mainstream? No właśnie, kolejna głupota. Czy Iron Maiden z około setką milionów sprzedanych płyt na koncie jest mniej kojarzony czy też mniej znany w porównaniu do Limp Bizkit ze sprzedanymi ponad 40 000 000 nagraniami? W ogóle jak można stwierdzać, że muzyka, która komercyjnie odniosła sukces jest z automatu słaba? Pink Floyd, jeden z najlepiej sprzedających się zespołów w historii tworzy genialną muzykę. Michael Jackson również do słabych nie należy. "Ale to staraaaa komercja" wykrzyknie ktoś z tłumu. No to na przykład dajemy Imagine Dragons, które jednocześnie odniosło ogromny sukces komercyjny i robi bardzo dobrą muzykę, to samo np. będący ostatnio na topie Hozier.

 Wpis uświadamia niekoniecznie tylko i wyłącznie o tym, że obiektywne stwierdzenie "Nu Metal jest słaby", to marne prowo jak to się dzisiaj mówi. Świadczy też o tym, że niektórzy ludzie nie potrafią wydostać się ze swojej małej, ciasnej matni, związanej z wielką trudnością przyjmowania nowego. Nie tyczy się to tylko i wyłącznie muzyki. Na bazie innych mediów można wywnioskować to samo. Nie wiadomo jak bardzo genialna miała by być siódma część "Star Wars", będą ludzie, którzy stwierdzą, że jest słaba (odzywa się nostalgia za młodym Fordem i innymi aspektami). Tak samo, będą ludzie, którzy lubują się w remake'ach, ale powiedzą "Te efekty nijak się mają do tego co pokazała oryginalna trylogia", gdzie efekty wizualnie w porównaniu do poprzedników będą na 100% powalające. Ograniczenie, złośliwość czy też strach przed przyjęciem nowego? Różni hejterzy, różni ludzie, różne opinie. Głupota i arogancja zawsze będzie istnieć w temacie. Mimo iż istnieją Nu Metalowe zespoły, które dorównują swoją twórczością niektórym legendom tej całej machiny, poczętej przez Black Sabbath.

"Herbata,żelki i słuchawki", czyli co mnie tutaj przyniosło.

 Oficjalnie witam wszystkich miłośników pieszczenia uszu muzyką. Z tej strony HuntMyReality. Jak można łatwo wywnioskować mam 20 lat. Obecnie mieszkam na Śląsku. Interesuję się wszelakiej maści muzyką, choć najbardziej obeznany jestem z klimatami muzyki Heavy Metalowej oraz elektronicznej, ze szczególnym naciskiem na Industrial i wszelkie jego odmiany od Electro-Industrialu przez Futurepop aż po Industrial Metal. Wcale to jednak nie znaczy, że będę się tutaj zajmować tylko taką muzyką. Maczam swoje paluchy również w lżejszych rockowych motywach, muzyce pop, czasami nawet w rapie, choć to ostatnie proszę bardzo sceptycznie potraktować. Na moim blogu znajdziecie wszelakie recenzje albumów, dywagacje na temat zespołów i wykonawców, wypowiedzi na temat przeróżnych nurtów muzycznych jak i też wszelkiego rodzaju teksty, poświęcone pierdołom, związanym z  tematem. Nawiązuję również często do filmów oraz muzyki, jak i poezji oraz literatury. Wszystko co łączy się ze szlachetną gałęzią sztuki muzycznej. Zapraszam bardzo mocno do lektury :)