1.
Pierwszym zespołem na mojej liście jest amerykański Stabbing Westward. Ich nazwa to czysty spontan, jednakże nawiązujący do historycznej żelaznej kurtyny, dzielącej wschodnią i zachodnią Europę (swoją drogą bardzo oryginalnie). Band został założony w 1985 roku. Solidny, muzycznie bardzo dobry Industrial Rock w Alternative Metalowym sosie ze szczyptą Industrial Metalu - tak mniej więcej można określić "potrawy tych panów". Niestety rozpadli się w 2002 r. na dobre i po wszystkich członkach (prócz wokalisty, który obecnie zajmuje się projektem The Dreaming) wszelki słuch zaginął. Pozostawili jednak po sobie dużo dobrego - 4 świetne longplaye, z czego "Wither Blister Burn & Peel" oraz "Darkest Days" osiągnęły w USA złoto po sprzedaniu ponad 500 000 kopii. Osobiście najbardziej upodobałem sobie właśnie ten drugi oraz debiut pt. "Ungod", który ma jedne z najlepszych tekstów ever moim zdaniem ("You are hunting my reality, Your lies are the only truth that I believe":D). Polecam jednak obadać całą dyskografię, gdyż warto.
2.
Kiedyś było o nich głośno, Industrial Rockowo/Metalowo-Synthpunkowe in vitro Jay'a Gordona i spółki mocno namieszało pod koniec lat 90-tych, szczególnie za sprawą sukcesu albumu "Candyass" oraz coveru "Blue Monday" od New Order. Panowie zakończyli działalność w 2005 r, lecz 5 lat późnej wrócili nagrywać czwarty album. Co jednak stanęło na przeszkodzie? Nikt nie wie. W pewnym momencie longplay zamienił się z EPkę a EPka w kolejną i do tej pory nie wiadomo co się dzieje. Wiadomo jednak, że swego czasu byli topami muzyki industrialnej, czego przykładem może być chociaż co-headlining Family Values Tour wraz z Korn, Limp Bizkit, Rammstein i System of a Down oraz osiągnięcie statusu platyny przez debiutancki album.
3.
Z popiołów Seigmen - norweskich gigantów sceny Alternative Rockowej, w 1999 roku zrodził się Zeromancer. Osobiście jest to jeden z moich ulubionych zespołów Industrial Rock/Metalowych. Nie osiągnęli takiego sukcesu jak powyższe dwa zespoły, lecz warto na nich rzucić okiem, szczególnie iż wraz z nimi w studiu nad pierwszymi albumami maczał palce nie kto inny, jak ojciec chrzestny industrialnego szarpidrucenia - Trent Reznor z Nine Inch Nails. Do tej pory istnieją i do tego pory wydają muzykę, mając na swoim koncie sześć albumów studyjnych. O ile wszystkie są minimum warte uwagi, tak "Clone Your Lover" oraz "Sinners International" to małe mistrzostwa świata. Natomiast drugi album grupy, "Eurotrash", to perełka gatunku, aż dziw bierze, że tak mało ludzi na nich zwraca uwagę. Świetnie zlewające się wokali Alex'a Moklebusta i Kim'a Ljunga dodają miejscami pazura, a nawet pozornej delikatności, która zaraz zamieni się w coś niesłychanie potężnego i groźnego. Pierwszy utwór z "Eurotrash", czyli "Doctor Online" jest jednym z najlepszych przykładów ich kunsztu.
4.
W pierwszej części artykułu, nie mogło zabraknąć industrialnego przedstawiciela sceny Neue Deutsche Harte. Kiedy laik słucha tego zespołu, w 99% pada hasło "totalna zrzynka z Rammsteinu". Może i wyglądają podobnie, może i wcześniej byli ich tribute bandem, lecz są godni tego by ich nazwać unikatowymi (dywagacja na temat postrzegania wszystkich niemieckich zespołów industrialnych jako kopii Rammsteinu będzie w osobnym wpisie). Panowie grają bardzo surowo, aż przypomina mi się stara szkoła wczesnej twórczości Oomph! czy R+, gdzie wszystko brzmiało jak obdarte ze wszystkiego i mechanicznie posklejane dzieło. Debiut niekoniecznie pokazuje siłę na jaką liczy fan takich klimatów, jednak "Propaganda" z 2014 roku jest już bardzo konkretnym tworem, z czego "Weiter!" to jedna z najlepszych industrialnych sieczek jakie kiedykolwiek słyszałem. Warto czasem spojrzeć w głąb niemieckojęzycznych industrialnych szarpidrutów, można znaleźć wiele dobrego, nawet na poziomie tego co zaprezentował Rammstein.
5.
Jeśli ktoś zna i lubi Turmion Katilot, a nie zna pobocznego projektu wokalisty, jakim jest 2 Times Terror, niech szybko to nadrobi. To co robią nie różni się praktycznie niczym od TK. Dalej jest to super potężny i taneczny Industrial Metal z elementami Eurodance'u (sic!) w fińskim języku. Co jednak się zmienia to fakt, że jest chyba tylko jeden (max. 2 albumy) Turmionów, które są w stanie konkurować z debiutem (i jak do tej pory jedynym albumem 2TT) "Equals One Sudden Death". Sexy (lel XD) duet (tak, u boku MC Rakka Pee mamy blond dziewczę w klimatach łańcuchów i BDSM) emanuje wielką energią, pokazując taneczno-komediowo-tragiczno-poważny miks, który naprawdę wpada w ucho. Nie mówię, że Turmion Katilot robi słabą muzykę. Wręcz przeciwnie, robią coś naprawdę świetnego, jednak to okazało się prawdopodobnie najlepszym tworem MC Rakka Pee i mam osobiście nadzieję, że nie poprzestaną na tylko jednym albumie. Dla przykładu, oto "Ikavassa Paikassa".
To dopiero pierwsza część, także mam nadzieję, iż poszukujący większej dawki czegoś nowego w temacie nie będą zasmuceni tym, ze na razie podałem tylko pięć zespołów. Industrial Rock/Metal to pokłady świetnej (często mało znanej) muzyki, lecz spójrzmy prawdzie w oczy, z każdą muzyką tak jest. Może Mieczysław w Twoim bloku klatkę obok akurat zakozaczył tworząc Alternative Metalowy riff, który, gdyby ujrzał światło dzienne, pokazałby Faith No More czy Three Days Grace, że nawet fan taniego jabola i brudnych majtek może w tym momencie robić coś, dorównującego ich twórczości. Tyle niewiadomych, tyle nieznanych a to tylko jeden gatunek muzyki, gdzie mamy ich kilkaset z grubym hakiem. Życie jest zbyt krótkie :/




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz